Gdy powracasz nie wiem skąd
Pytasz mnie czy biel jest biała
I dlaczego gubisz się od nadmiaru mądrych słów
Biedny wariat
Sam to wiesz że dla ludzi jest wariatem
Lecz pieniądze gdyby miał
Ekscentrykiem by się zwał
To magia słów
Poker haseł używanych
Nieistotnych tak jak śnieg,
Który dawno stopniał gdzieś
Raz jeden sam
Spróbuj wyjść ze swoich ram
Stań obok stań
To nic nie boli
Spójrz twoja łódź
Płynie nad dachami miast
Zanurz się w niej i rozkołysz
Gdy powracasz nie wiem skąd
Już nie pytaj mnie o białe
Bo nie ważne jak co zwą
Białe zawsze białe są
Ten wielki, biały demon,
Ta białopióra mgła,
Wciągnęła mnie w głąb siebie kiedyś i trwa!
W tym cały zaplątany
Jak włosy lore lay
Rozbijam się o ściany domu wśród dnia!
I może kiedyś wyjdę
Na jej słoneczny brzeg,
W kobiercu barw będę brodzić,
Co wciąż mienią się, mienią się!
Na razie iść, muszę iść, ledwo iść przez świat
Nim zerwę tę serca mgłę, dusi mnie od lat,
Pomoże mi może ktoś znaleźć bieli kres
By zechciał tę rękę wziąć, wyciągnięta jest! (2x)
Pomoże mi znaleźć ktoś bieli kres?